Tajlandia – Wycieczki, Wakacje, Porady, Atrakcje i Przewodniki

Czego nie robić w Tajlandii?

Czego nie robić w Tajlandii? 2

Planując podróż do Tajlandii, często dostaję od klientów te same pytania: „Czego nie wolno robić, żeby nie mieć problemów?”. To nie przypadek – Tajlandia ma swoje zasady, które potrafią zaskoczyć turystów i czasem kosztować sporo nerwów albo pieniędzy. To, co w Europie uchodzi za normalne, tutaj może być odebrane jako obraza, brak szacunku albo wręcz przestępstwo. Właśnie dlatego podczas układania planów podróży zawsze zwracam uwagę na te tematy i tłumaczę, gdzie trzeba szczególnie uważać. W artykule zebrałem najważniejsze sytuacje, które mogą sprawić kłopoty, jeśli ktoś o nich nie wie. Dzięki temu łatwiej przygotować się na wyjazd i uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek.

E-papierosy i IQOS są nielegalne

Czego nie robić w Tajlandii? 3

To największa pułapka dla turystów. Setki osób pyta: „Mogę zabrać IQOS do Tajlandii?”. W teorii zakaz jest od dawna, ale ludzie nie dowierzają, bo w Europie to przecież normalna sprawa. Rzeczywistość w Tajlandii wygląda inaczej – policja naprawdę poluje na turystów z tym sprzętem.

Na lotniskach większość ludzi przewozi urządzenia w bagażu rejestrowanym i przechodzi bez problemu. Ale wystarczy pech, losowa kontrola, i sprzęt znika od razu. Gorzej na ulicy: w Bangkoku, Pattayi czy na Phuket policja wręcz poluje na turystów z e-papierosami. Patrol podchodzi, zabiera urządzenie i stawia sprawę jasno – albo mandat, albo komisariat. Nie ma negocjacji.

Najczęściej kończy się na 2–5 tys. THB. Zdarzały się przypadki nawet 20 tys. THB. Urządzenie zawsze przepada. Turysta czuje się oszukany, bo „wszyscy inni mają i nic się nie dzieje”. Prawda jest taka, że 90% ludzi pali po cichu w hotelowym pokoju i nic się nie dzieje, ale te 10% ma wakacje zrujnowane.

Chcesz lecieć do Tajlandii?

Pomożemy Ci zorganizować wyjazd do Tajlandii od A do Z. Przygotujemy dla Ciebie  spersonalizowany plan podróży — dzień po dniu. 

Znajdziesz w nim rekomendacje noclegów, wycieczek i miejsc. Zorganizujemy transport, atrakcje i przewodników. Zapewnimy Ci wsparcie online, gdy tylko będziesz tego potrzebować.

📌 E-papierosy i iqos w Tajlandii – co musisz wiedzieć

Marihuana tylko na receptę

Czego nie robić w Tajlandii? 4

Jeszcze rok temu turyści mieli wrażenie, że Tajlandia stała się drugim Amsterdamem. Zielone neony „Cannabis shop” świeciły na każdej ulicy w Bangkoku czy Pattayi, a w środku jointy, ciasteczka i słoje z suszem. Wydawało się, że marihuana jest dostępna bez żadnych ograniczeń. Ale coś się zmieniło – w czerwcu 2025 r. rząd znowu przykręcił śrubę.

Od tego momentu kupno marihuany wymaga recepty. Oficjalnie sprzedaż jest legalna tylko dla pacjentów – z papierem od lekarza lub praktyka medycyny tradycyjnej. Sklepy muszą prowadzić ewidencję i sprzedawać tylko tyle, ile wystarczy na 30 dni używania. Sprzedawca, który sprzeda turystom „na lewo”, ryzykuje zamknięciem biznesu, grzywną do 20 000 THB i nawet rokiem więzienia.

W praktyce wygląda to tak: część sklepów wciąż sprzedaje turystom, ale robi to ostrożniej – nie wystawiają towaru na wierzchu, pytają o receptę, a jeśli jej nie masz, mogą odmówić albo zaproponować „na zapleczu”. W większych weed shopach recepty może wystawiać specjalnie przeszkolony personel. Policja zaczęła sprawdzać dokumenty źródła, certyfikaty i bardziej kontroluje, skąd towar pochodzi.

Nowe przepisy nie obowiązują jednak we wszystkich prowincjach – w wielu rejonach trwa obecnie przejściowy okres wdrożenowy.

Co z paleniem? Tutaj nic się nie zmieniło – w miejscu prywatnym (bar, hostel, willa) jest to akceptowane, ale zapalisz jointa na ulicy czy plaży i możesz szybko skończyć z grzywną albo na komisariacie. Mandaty za palenie w miejscu publicznym potrafią sięgnąć kilkunastu tysięcy bahtów.

📌 Aktualny status marihuany w Tajlandii

Inne narkotyki – groźba długoletniego więzienia, a nawet kara śmierci

Jeśli jest jedna rzecz, której absolutnie nie wolno robić w Tajlandii, to bawić się w twarde narkotyki. Marihuana to jedno – jest w sklepach i ma swoje zasady – ale kokaina, ecstasy, LSD, metamfetamina czy heroina to już zupełnie inna historia. Tu nie ma ostrzeżeń ani „symbolicznych mandatów”. Wystarczy, że znajdą przy Tobie nawet niewielką ilość i natychmiast lądujesz na komisariacie.

W praktyce wygląda to tak: w turystycznych miastach podchodzą do ludzi podejrzani „sprzedawcy” i szepczą „you want coke? pills?”. Wielu turystów myśli, że to zwykła uliczna propozycja. Tymczasem często jest to prowokacja albo sposób na szybki donos – kupujesz, a za chwilę pojawia się policja. Nie ma znaczenia, że to „tylko jedna tabletka na imprezę” – w Tajlandii każdy twardy narkotyk traktowany jest jak poważne przestępstwo. Co więcej tajska policja, regularnie przeprowadza naloty na kluby nocne w miejscach takich jak Pattaya, Bangkok czy Phuket, a imprezujący goście są kierowani na testy na obecność narkotyków. Jeżeli test będzie pozytywny, mogą nas czekać konsewkencje prawne. Jeżeli policja znajdzie u nas choćby śladowe ilości narkotyków, w najlepszym wypadku czeka nas wysoka grzywna, którą trzeba uiścić od razu w gotówce, jeżeli chcemy uniknąć dalszych kroków prawnych.

Konsekwencje są drastyczne: za posiadanie grozi wieloletnie więzienie, za większe ilości nawet dożywocie, a za przemyt kara śmierci. To nie są puste straszaki – co roku media opisują przypadki cudzoziemców, którzy wpadli z narkotykami i skończyli w tajskim więzieniu. Wystarczy rzut oka na te historie, żeby zrozumieć, że tu nie ma marginesu błędu.

Alkohol i prohibicja

Czego nie robić w Tajlandii? 5

Z alkoholem jest jeszcze ciekawiej. Każdy, kto wchodzi do 7-Eleven w Tajlandii po piwo o 15:00, przeżywa szok. Sprzedawczyni kiwa głową, kasa pika i nic nie przechodzi. Nie dlatego, że jej się nie chce sprzedać – system jest tak ustawiony, że od 14:00 do 17:00 oraz od 0:00 do 11:00 sprzedaż alkoholu jest zakazana zablokowana. Wielu turystów się śmieje, myśli, że to żart, ale po chwili w kolejce widzi, że inni też odbijają się od kasy. Oczywiście w godzinach prohibicji da się kupić alkohol pod ladą w małych, lokalnych sklepach ale w dużych dyskontach nie masz co na to liczyć.

Bary i restauracje mogą podawać alkohol cały dzień – tam drinka dostaniesz zawsze. Dlatego Tajowie i turyści obchodzą ten zakaz, pijąc na miejscu zamiast kupować w sklepie.

Poważniejszy problem zaczyna się wtedy, gdy pijesz w miejscu, gdzie absolutnie nie wolno – w parku narodowym albo przy świątyni. Strażnicy naprawdę sprawdzają turystów. Jeśli znajdą piwo w plecaku, konfiskują je od razu, a do tego mandat. Zdarzały się historie turystów, którzy otworzyli piwo przy schodach do Wat Arun i skończyli w komisariacie, tłumacząc się, że „nie wiedzieli”. Kara – kilka tysięcy bahtów, ale większym kosztem był stracony dzień i stres.

Rodzina królewska – zakaz obrażania króla

W Tajlandii monarchia to świętość i każdy brak szacunku wobec króla lub rodziny królewskiej może skończyć się więzieniem nawet do 15 lat. Turyści muszą uważać nie tylko na słowa w barze, ale też na komentarze w internecie czy memy – zdarzały się aresztowania za wpisy na Facebooku. Nie wolno żartować z portretów króla, robić zdjęć z nieodpowiednimi pozami, a nawet deptanie banknotu z jego podobizną może zostać potraktowane jako obraza. Tajowie unikają rozmów na ten temat i oczekują, że cudzoziemcy zrobią to samo. Najlepsza zasada brzmi: nie komentuj, nie żartuj, nie dotykaj – w przeciwnym razie można mieć naprawdę poważne problemy.

Jazda na skuterze bez odpowiedniego prawa jazdy

Grupa osób na skuterach w Tajlandii, popularnym środku transportu w kraju.

Skuter to najpopularniejszy środek transportu w Tajlandii, ale jednocześnie największa pułapka dla turystów. Wynająć można go wszędzie – w hostelu, na rogu ulicy czy przy plaży – i często nikt nie pyta o dokumenty. Problem zaczyna się wtedy, gdy zatrzyma Cię policja.

Do legalnej jazdy potrzebujesz międzynarodowego prawa jazdy kategorii A (motocykl). Jeśli masz tylko kategorię B albo prawo jazdy ze swojego kraju, formalnie jedziesz nielegalnie. W praktyce wielu turystów ryzykuje i jeździ bez odpowiednich dokumentów, zwłaszcza w miejscach takich jak Phuket, Koh Samui czy Pattaya, gdzie wypożyczalnie nie wymagają uprawnień. Policja czasem przymyka oko, ale regularnie ustawia blokady i sprawdza kierowców.

Jeśli złapią Cię bez prawa jazdy, dostajesz mandat – zazwyczaj 500–2000 THB, płatny od razu na miejscu albo w pobliskim komisariacie. Często po opłaceniu kary możesz jechać dalej, ale Twoje dane trafiają do systemu i przy kolejnej kontroli możesz mieć problem.

Jeszcze poważniejsze ryzyko pojawia się, gdy masz wypadek. Jeśli prowadzisz bez odpowiednich uprawnień, ubezpieczenie zdrowotne albo turystyczne może odmówić wypłaty odszkodowania. Wtedy wszystkie koszty – leczenie, transport medyczny czy naprawa pojazdu – pokrywasz z własnej kieszeni.

📌 Jak jeździć skuterem w Tajlandii – wszystko co musisz wiedzieć?

Pobyt w Tajlandii po wygaśnięciu wizy

Czego nie robić w Tajlandii? 6

Wielu turystów myśli, że jak zostaną kilka dni dłużej niż pozwala wiza, to nic się nie stanie. W Tajlandii to poważny błąd. Każdy dzień ponad dozwolony czas to grzywna 500 THB, a maksymalna kara sięga 20 000 THB. Jeśli spóźnisz się kilka dni i sam wyjedziesz przez lotnisko, zwykle kończy się na mandacie i pieczątce „overstay”. Ale przy dłuższym przekroczeniu sytuacja wygląda dużo gorzej.

Policja imigracyjna może Cię zatrzymać i umieścić w areszcie dla cudzoziemców, a potem deportować na własny koszt. Do tego dochodzi zakaz wjazdu – od roku przy krótkim overstayu (ponad 90 dni), nawet do 10 lat przy długim. W praktyce oznacza to, że kolejny raz do Tajlandii nie wjedziesz, choćbyś miał kupiony bilet i wizę.

📌 Aktualne zasady wyjazdu i pobytu w Tajlandii

Palenie papierosów – tylko w wyznaczonych miejscach

Zwykłe papierosy są legalne, ale wcale nie możesz palić, gdzie chcesz. Największy problem to plaże. W Phuket, Pattayi, Hua Hin czy na Koh Samui stoją tablice z zakazem i specjalne kosze z napisem „Smoking area”. Policja i strażnicy potrafią podejść, jeśli zobaczą kogoś z papierosem w złym miejscu.

Turyści często myślą, że „nikt nie zwróci uwagi”, ale to złudzenie. Były przypadki, że ludzie musieli płacić po kilka tysięcy bahtów mandatu za palenie na plaży. To nie jest tak, że dzieje się to zawsze – na małych wyspach ludzie palą gdzie chcą i nikt się nie czepia. Ale w dużych kurortach strażnicy traktują to poważnie, bo chcą utrzymać wizerunek „czystych plaż”.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że turysta często nie wie, gdzie wolno, a gdzie nie – i wtedy wystarczy, że ktoś zgłosi i problem gotowy.

Latanie dronem bez pozwolenia

W Tajlandii latanie dronem to nie jest zabawa bez zasad – obowiązuje rejestracja w urzędzie NBTC (odpowiednik urzędu telekomunikacji) i zezwolenie od Departamentu Lotnictwa Cywilnego. Bez tego każdy lot jest nielegalny i może skończyć się wysokim mandatem, a nawet konfiskatą sprzętu. Turyści często o tym nie wiedzą i latają nad plażami czy świątyniami, co szybko ściąga uwagę policji. Surowo zakazane jest filmowanie w pobliżu obiektów wojskowych, pałaców królewskich i lotnisk – za złamanie tych zasad grożą kary sięgające nawet 100 000 THB i do 5 lat więzienia. W praktyce wielu ludzi ryzykuje i używa dronów w turystycznych miejscach, ale zawsze robią to na własną odpowiedzialność – wystarczy jeden patrol i sprzęt przepada. Najbezpieczniej jest latać tylko w miejscach do tego wyznaczonych i zawsze mieć przy sobie dokumenty rejestracyjne, jeśli planuje się legalny lot.

odpowiedni Ubiór w świątyniach

Do tajskich świątyń nie można wejść w krótkich spodenkach, mini spódniczkach ani koszulkach na ramiączkach. Obsługa czasem zatrzymuje turystów przy wejściu i każe zakryć ramiona oraz kolana, czasem można wypożyczyć chustę. Odsłonięty strój jest traktowany jako brak szacunku wobec miejsca kultu. W praktyce turyści, którzy próbują wejść nieodpowiednio ubrani, są zawracani. Warto pamiętać, że świątynia to nie atrakcja turystyczna, tylko przestrzeń sakralna i trzeba ubrać się z szacunkiem.

📌 Jak zachować się w świątyni buddyjskiej?

📌 Najpiękniejsze świątynie w Tajlandii

Nie dotykaj tajów po głowie

W tajskiej kulturze głowa to najbardziej święta część ciała. Dotknięcie kogoś po głowie, nawet dziecka, jest traktowane jako brak szacunku. Turyści często nie wiedzą o tym i klepią dzieci po głowie „dla żartu”. Tajowie mogą odebrać to jako poważną obrazę do tego stopnia, że sytuacja stanie się nieprzyjemna.

Nie dotykaj mnichów

Mnisi buddyjscy w Tajlandii cieszą się ogromnym szacunkiem i obowiązują wobec nich szczególne zasady. Najważniejsza z nich dotyczy kobiet – nie wolno im dotykać mnichów ani podawać im czegokolwiek bezpośrednio do rąk. Jeśli kobieta chce coś ofiarować, powinna położyć to na specjalnej tkaninie lub podać przez osobę trzecią. Wynika to z reguł zakonnych i dla Tajów jest to rzecz oczywista, ale dla turystów często szokująca.

Nieprzestrzeganie tej zasady nie skończy się mandatem, ale zostanie odebrane jako brak szacunku i może wywołać duże poruszenie wśród obecnych. Mnisi sami bardzo pilnują tych reguł – cofają ręce, odwracają się lub wyraźnie sygnalizują, że nie mogą przyjąć przedmiotu od kobiety. 👉 Najlepsza rada: obserwuj, jak robią to Tajowie, i zawsze zachowaj dystans i szacunek wobec mnichów.

Nie używaj stóp w niewłaściwy sposób

W tajskiej kulturze stopy uznawane są za najbardziej „nieczystą” część ciała, dlatego każde gesty wykonywane nimi mogą zostać odebrane jako obraźliwe. Najgorszą rzeczą, jaką można zrobić, jest przydeptanie pieniędzy – na każdym banknocie i monecie znajduje się wizerunek króla, a taki gest traktowany jest jak brak szacunku wobec monarchii. Nie wolno też kierować stóp w stronę ludzi, posągów Buddy czy świętych miejsc, bo odbierane jest to jako zniewaga. Turysta, który nieświadomie usiądzie w świątyni z nogami wyciągniętymi w stronę Buddy, może wywołać ogromne oburzenie. Tak samo kładzenie nóg na stole albo siedzenie w pozycji pokazującej stopy innym to zachowanie, które natychmiast ściąga krytykę otoczenia. W Tajlandii zawsze warto pamiętać, by kontrolować, gdzie skierowane są Twoje stopy i nigdy nie używać ich w sposób nieodpowiedni.

okazywanie uczuć – nie całuj się w miejscach publicznych

W Tajlandii kultura jest konserwatywna. Wiele osób pyta: „czy mogę pocałować dziewczynę na ulicy?”. Odpowiedź brzmi: lepiej nie. Trzymanie się za rękę jest akceptowane, ale całowanie się w miejscu publicznym budzi duże zdziwienie i bywa źle odbierane. Tajowie uważają to za nieodpowiednie i niegrzeczne. To nie jest przestępstwo w sensie prawnym, ale jeśli zrobisz to w świątyni, na rynku czy w środku miasta, możesz ściągnąć na siebie spojrzenia pełne dezaprobaty, a czasem nawet interwencję ochrony.

Nie opalaj się topless

W Tajlandii publiczna nagość jest źle odbierana i traktowana jako brak szacunku wobec lokalnych norm. Na plażach w Phuket, Pattayi czy na Koh Samui co roku zdarzają się sytuacje, że turystki opalają się topless, a chwilę później podchodzą strażnicy albo policja i proszą o natychmiastowe zakrycie ciała. W wielu przypadkach kończy się to upomnieniem, ale bywały też mandaty i nieprzyjemne przesłuchania na komisariacie. Tajowie, nawet jeśli się nie odezwą, patrzą na takie zachowanie z dezaprobatą, a w świątyniach czy przy miejscach publicznych byłoby to odebrane jako obraza. Najlepiej zostawić europejskie zwyczaje w domu i zawsze korzystać ze stroju kąpielowego – w Tajlandii topless może kosztować Cię wstyd, problemy i mandat

Nie podejmuj pracy bez work permit

W Tajlandii wielu turystów myśli, że jak pomogą w barze znajomego, zrobią zdjęcia za pieniądze albo poprowadzą lekcję nurkowania, to nikt się nie dowie. To poważny błąd. Do każdej pracy, nawet dorywczej, potrzebne jest odpowiednie zezwolenie i wiza pracownicza. Bez tego każda aktywność zarobkowa jest nielegalna i traktowana jak przestępstwo imigracyjne.

W praktyce wygląda to tak: policja i urzędnicy imigracyjni robią naloty na bary, szkoły językowe, kluby nurkowe czy nawet budowy. Sprawdzają dokumenty, a jeśli złapią cudzoziemca bez pozwolenia, od razu kończy się to zatrzymaniem. Grozi za to wysoka grzywna, areszt, deportacja i zakaz wjazdu na kilka lat. Zdarzały się przypadki, że turyści pracujący „na czarno” jako DJ czy instruktor fitness spędzili kilka dni w areszcie zanim zostali wyrzuceni z kraju.

📌 Jak legalnie pracować w Tajlandii?

Czego nie wolno wywozić z Tajlandii?

Wielu turystów chce zabrać do domu „pamiątkę z plaży” – muszle, kawałek rafy czy butelkę z piaskiem. To prosta droga do kłopotów. Wywóz muszli, koralowców, fragmentów rafy czy piasku jest w Tajlandii zakazany, a na lotniskach celnicy często sprawdzają bagaże właśnie pod tym kątem. W praktyce najczęściej kończy się to konfiskatą i wysokim mandatem, sięgającym nawet kilku tysięcy bahtów.

Nie wolno też wywozić figurek Buddy powyżej określonej wielkości – posągi traktowane są jako obiekty kultu religijnego i wymagają specjalnego zezwolenia. Turyści nieświadomi tej zasady byli już zatrzymywani na lotniskach, bo mieli w walizce dużą figurę kupioną na targu. Do zakazanych rzeczy należą również kość słoniowa, wyroby ze skóry chronionych zwierząt, antyki oraz wszelkie przedmioty wykonane z części zagrożonych gatunków.

Najlepiej kupować pamiątki w sklepach z certyfikatem i unikać podejrzanych „skarbów natury” z plaży czy bazaru. W Tajlandii coś, co wygląda jak niewinna pamiątka, może skończyć się konfiskatą bagażu, grzywną i masą problemów na lotnisku.

📌 Co przywieźć z Tajlandii na pamiątkę?

Nie oczekuj, że w Tajlandii wszystko będzie działało tak, jak w Twoim kraju

Wielu turystów przyjeżdżających do Tajlandii zakłada, że procedury, organizacja czy codzienne sprawy będą wyglądały podobnie jak w Europie. To jeden z najczęstszych błędów. Tutaj czas płynie inaczej, urzędy pracują swoim rytmem, a załatwienie prostej sprawy może zająć kilka godzin zamiast kilkunastu minut. Transport publiczny nie zawsze jest punktualny, kierowca taksówki potrafi obrać własną trasę, a w restauracji zamówienie dla całej grupy rzadko pojawia się na stole w tym samym czasie.

To nie oznacza, że Tajlandia jest chaotyczna – po prostu funkcjonuje według innych zasad. Tajowie mają bardziej elastyczne podejście do czasu i codziennych obowiązków. Zamiast się denerwować, lepiej zaakceptować ten luz i dostosować się do lokalnego stylu życia. 👉 Jeśli przyjedziesz z nastawieniem, że wszystko będzie działało „tak jak u mnie”, szybko się sfrustrujesz. Jeśli zaakceptujesz różnice, Tajlandia okaże się dużo przyjemniejszym miejscem do podróżowania.

Czego nie robić w Tajlandii? 7

Daniel od 8 lat mieszka w Tajlandii i pomaga planować podróże po całym kraju – od Bangkoku, przez ukryte wyspy, aż po parki narodowe. Na własnej skórze sprawdził 200 hoteli, był na setkach wycieczek, przejechał tysiące kilometrów i zna lokalne realia, które trudno znaleźć w przewodnikach. Dzieli się praktycznymi wskazówkami, oszczędzając czytelnikom czasu, pieniędzy i nerwów. Tworzy ten blog, by pomóc innym zobaczyć Tajlandię naprawdę – nie tylko od turystycznej strony. Skontaktuj się ze mną: hello@readyforthailand.com

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *