P.o. premiera Tajlandii Phumtham Wechayachai zapewnił w piątek, że starcia zbrojne na granicy tajsko-kambodżańskiej nie przerodzą się w pełnowymiarową wojnę. – To, co widzimy, to potyczki zbrojne, a nie wojna – powiedział po posiedzeniu Ad Hoc Centre ds. sytuacji na pograniczu. Zaznaczył, że obecne incydenty nie są na tyle poważne, by mówić o eskalacji konfliktu na większą skalę.
Walki dotyczą jedynie czterech północno-wschodnich prowincji Tajlandii: Buri Ram, Si Sa Ket, Surin oraz Ubon Ratchathani. To region oddalony o ponad 500 km od Bangkoku, a jeszcze dalej – nawet o 900–1 200 km – od najpopularniejszych kurortów jak Phuket, Krabi, Koh Samui czy Chiang Mai. W rejonie Pattayi (ok. 800 km od Si Sa Ket) oraz wszystkich głównych miast turystycznych jest całkowicie bezpiecznie, a sytuacja nie wpływa na codzienne życie mieszkańców ani ruch turystyczny.
Phumtham, który tymczasowo pełni funkcję premiera w zastępstwie zawieszonej Paetongtarn Shinawatry, podkreślił, że Tajlandia nadal dąży do rozmów dyplomatycznych z Kambodżą. Zastrzegł jednak, że dialog będzie możliwy dopiero po zaprzestaniu działań militarnych ze strony kambodżańskiej, które – jak stwierdził – doprowadziły do obecnego napięcia.
W praktyce oznacza to również możliwe ograniczenia w przekraczaniu granicy w tej części kraju. Turyści planujący wizytę w Angkor Wat (świątynie znajdujące się w północno-zachodniej Kambodży) powinni zwrócić szczególną uwagę na aktualne komunikaty – granice w newralgicznych miejscach mogą być tymczasowo zamknięte, a wycieczki drogą lądową z Tajlandii mogą być utrudnione lub wstrzymane.
Mimo wszystko, jak zapewniają tajskie służby, sytuacja pozostaje pod kontrolą. Konflikt ma charakter lokalny, a działania armii koncentrują się na zapobieganiu jego rozprzestrzenieniu. – Nie ma powodów do niepokoju. To nie jest wojna – powtórzył p.o. premiera.
Warto dodać, że przytłaczająca większość (ponad 98%) zagranicznych turystów nie dociera do objętych starciami prowincji. Tajlandia pozostaje w pełni otwarta na ruch turystyczny, a życie w popularnych miejscowościach toczy się bez zakłóceń.
Daniel od 8 lat mieszka w Tajlandii i pomaga planować podróże po całym kraju – od Bangkoku, przez ukryte wyspy, aż po parki narodowe. Na własnej skórze sprawdził 200 hoteli, był na setkach wycieczek, przejechał tysiące kilometrów i zna lokalne realia, które trudno znaleźć w przewodnikach. Dzieli się praktycznymi wskazówkami, oszczędzając czytelnikom czasu, pieniędzy i nerwów. Tworzy ten blog, by pomóc innym zobaczyć Tajlandię naprawdę – nie tylko od turystycznej strony. Skontaktuj się ze mną: hello@readyforthailand.com




